Interesujesz się czymś, może czas zacząć się rozwijać?
Zainteresowania, pasje, koniki, hobby, tak... świat, który jest nasz albo dzielicie go z drugą bliską wam osobą (co daje 200% więcej frajdy z takiej pasji, niż jak się czymś interesujemy sami).
Ostatnio napisała do mnie dziewczyna (nie podam jej danych, ani gdzie napisała lub przy pomocy czego), po prostu napisała. Kilka zdań i zadałem pytanie: co jest twoim konikiem?
Odpowiedź padła: podróże.
Fajnie - pomyślałem. Lubię słuchać, to czegoś się dowiem ciekawego.
Ale się niestety nie dowiedziałem.
Zainteresowałem się, czy dana osoba prowadzi bloga, wideo(b)logi, może jakiś kanał podróżniczy na youtube.
To dziwne, ale ta dziewczyna odpowiedziała mi, że skupia się tylko na Facebooku.
W tym wszystkim ja napisałem, chyba dość ważne zdanie: dlaczego nie rozwija swojej pasji pod względem bloga, kanały na youtube?
I to nie jest pierwsza osoba, którą spotykam w swoim życiu, a która ma fajną pasję, ale nic z tym nie robi.
Inaczej pisząc: nie rozwija się, nie rozwija swojej pasji (o czym będzie dalej).
Wiecie jak to jest, dam wam taki przykład :)
Weźmiemy osoby które interesują się: zdjęciami, podróżami i motoryzacją.
1. Osoby te udzielają się tylko w obrębie osób z kontaktów na portalu społecznościowym: zazwyczaj takie osoby mają od 500 do więcej znajomych, ale średnio to powiedzmy 600 znajomych.
Ile osób ogląda lub czyta to co dane osoby piszą lub publikują o swoich pasjach?
100?, 200? - myślicie, że to dużo?
Czy ktoś powiela ich wpisy/notki?
Jeśli tak, to może i 500 osób zobaczy dany wpis, ale jeśli nikt tego nie powiela dalej, to pozostajemy przy 200 "znajomych". Wiecie dlaczego 200? Bo z tych 600 osób w kontaktach, 300 ma gdzieś waszą pasję, 100 zagląda na FB raz na miesiąc i wasz wpis gubi się w gąszczu innych wpisów od ich znajomych, więc pozostaje nam 200 (albo i jeszcze mniej) takich, co dany wpis polubią (co jeszcze nic nie znaczy) lub skomentują (co oznacza, że mimo wszystko przyjrzeli się danemu tekstowi czy zdjęciu).
Teraz przechodzimy do kwestii pytania o bloga. Co takie osoby odpowiadają?
-- To nie dla mnie, ja się nie znam, ja nie wiem o co w tym chodzi.
-- Myślałam (lub myślałem), ale ja nie wiem jak się to robi, to na pewno płatne, nie mam na to czasu.
-- Blog, yyyy.... no nie wiem.
Zazwyczaj takie osoby kompletnie nie rozumieją czym jest blog i dlaczego wiele osób publikuje na nim, a nie na swoim profilu. Dlaczego zamiast właśnie pisać na profilu zakłada stronę dla bloga.
A odpowiedź jest prosta: takie osoby jak to opisałem powyżej ich odpowiedzi na kwestię bloga nie są zainteresowane rozwijaniem swojej pasji i... wyjściem do ludzi, bo po co?
Ciekawe, że takie osoby tracą czas i energię aby coś tam wykonać, zrobić czy do czegoś dojść, ale nie robią nic aby się rozwijać w tej kwestii.
2. Osoby te publikują wpis na portalu społecznościowym, przy okazji publikują na blogu.
Wiadome jest, że czytelnicy bloga, jeśli będziecie ich posiadać powiększają pulę osób, które mogą: podzielać waszą pasję, albo zainteresujecie kogoś swoją pasją - oznaczać będą dodatkowe osoby do tych z konta na FB. Warto też wspomnieć, że jeśli piszecie co kilka wpisów np. jakiś poradnik, czy porady, to ktoś może wkleić link do takowego wpisu na jakimś forum czy dać u siebie na profilu w portalu społecznościowym.
Jednak w tym miejscu zadajemy pytanie: jeśli masz już bloga, to może kanał na youtube?
-- No nie wiem, tam trzeba by pokazać twarz. (jakbyś tego nie robił/robiła na portalu społecznościowym)
-- Nie, to nie dla mnie. Ja się kompletnie na tym nie znam. Obrabianie filmu, jakim programem. Nie, nie i nie, bo nie. (brak wiary w siebie i... swój mózg)
-- Ale to mówić trzeba by trzeba było, co? Ale to jak, nagrywam i co, mówię? A kto by tego chciał słuchać, oglądać to? Nie... raczej nie. (co jakiś czas próbujesz opowiadać o swojej pasji komuś z rodziny, albo znajomemu, a mówienie, bez okazywania twarzy - to nie to samo?)
I tu muszę się wam przyznać, że ja kompletnie nie rozumiem osób, które są w czymś dobre: fotografia amatorska, podróże, motoryzacja, reklama, systemy komputerowe inne niż windows, sprzęt fotograficzny, ciekawe miejsca, własne wyroby itd. a które tego nie rozwijają.
Wybaczcie, ale publikowanie wpisów na FB, gdzie macie znajomych, którym zwisa na dobrą sprawę to: czym się interesujecie, bo oni albo się niczym nie interesują, albo mają własne pasje - to słabe jest (i nie jest rozwijaniem swojej pasji).
Wszystko przez to, że zamykacie się w obszarze jednego serwisu, serwisu który nie jest nastawiony na autoreklamę, na promowanie siebie (chodzi o Facebook), ale na zdobywaniu znajomych i tworzeniu nowych nitek połączeń, którymi może przepływać reklama firm, które za daną reklamę płacą.
Wybaczcie, ale Facebook specjalnie proponuje wam przy byle okazji nowe osoby do dodania jako znajomych, nie po to, abyście mieli więcej wejść np. na swojego bloga, ale dla tego bo on na tym zarabia. Im macie więcej znajomych tym więcej osób zobaczy reklamę jaką wy... polubiliście.
Blog, blogiem stoi i blogiem podpiera.
Pierwszym krokiem wyjścia ze swoją pasją do... ludzi, a nie psełdo-znajomych jest założenie bloga za darmo.
Możecie wybrać blogspot.com, albo wordpress.com lub platformę blogowe z portali informacyjnych (czyli: wp.pl, czy onet.pl itp.), ale ich nie polecam - za mało opcji odnośnie zmiany wyglądu czy samych theme blogów i mało opcji odnośnie ustawienia bloga.
Ja polecam wordpress.com, który może prosty na początku nie jest, ale jeśli będzie uważnie czytać opis danej opcji - nie dość że ustawicie go sobie pod siebie, to możecie liczyć na to, że możecie mieć... więcej odwiedzających, niż macie znajomych na swoim kocie na Facebooku - liczy się frekwencja miesięczna, a nie dzienna :)
Trzeba tu wspomnieć, że blogowanie może wejść wam w krew, a wtedy możecie mi wierzyć... taki FB mało was będzie interesował. Chyba, że założycie na nim stronę blogu (blogowi?), tak aby integrować czytelników.
Inną sprawą jest założenie sobie profilu i strony na google+ - może nie jest to tak duży portal społecznościowy jak Facebook, ale skupiają się tutaj osoby bardziej techniczne, z pasjami, takie które nie przejawiają tendencji do pisania o kupie czy jaka była wczorajsza impreza. Oczywiście w przypadku google+ tak jak i w przypadku FB: profil - prywatne informacje, strona - blog (jedyny plus, to to że strona na g+ ma więcej praw niż strona na fejsie np. może dołączać do Społeczności, organizować rozmowy wideo (tak jako strona możecie prowadzić rozmowy z kimś - bez uruchamiania kamerki). Na g+ warto zainteresować się Społecznościami, które może na razie duże nie są, ale pozwolą wam obracać się w gronie osób o podobnych lub takich samych zainteresowaniach. Będąc przy tym aspekcie, warto wspomnieć, że są one chyba bardziej... jakościowe niż ilościowe ;)
I nie musicie się martwić o FB, że go zaniedbacie, ponieważ po przez http://www.friendsplus.me/ możecie połączyć profil czy stronę na google+ z fanpage i profilem na FB - publikując coś w google+ pojawi się to, na waszym profilu na FB :) A informacje komentarzu, czy wiadomości otrzymacie mailem - więc wszystko jest o.k :)
Na koniec dodam, że każdą platformę blogową warto sobie ustawić - aby wiedzieć: na co ona pozwala, a na co nie.
A najlepsze, kiedy zaczniecie przeglądać statystyki swojego bloga pod względem tego: jak ludzie was znajdują i co wpisują w google - co będzie wam pokazywać, po czym ludzie was znajdują. Może też wam uzmysłowić: co naprawić lub poprawić np. w temacie nazewnictwa wpisów czy tworzenia kategorii czy tagów.
I tu pewna uwaga: jeśli blog nie jest o seksie, czy nie zawiera jakieś brutalne czy obsceniczne elementy, możecie założyć sobie konto na adsense (zarabianie na kliknięciach przez osoby wchodzące na waszego bloga), gdzie umieszczając reklamy na blogu - możecie na tym zarobić. Jeśli macie dużo odwiedzających może zdarzyć się tak, że choć prowadzicie bloga o pasji, coś wam tam skapnie (kokosów nie ma, ale to zawsze coś).
Zarabianie działa tylko na blogach blogger (od google), na wordpress.com nie można umieszczać reklam - ale jest on lepiej umieszczany w wynikach w google, kiedy ktoś czegoś szuka. Inne platformy zazwyczaj zabraniają umieszczania na nich reklam z jakiegoś systemu np. od google - warto zainteresować się tym tematem w kwestii, czy dana platforma pozwala na umieszczenie reklam z zewnątrz.
Ale nie samym blogiem człowiek żyje.
Tu przechodzimy do kolejnego aspektu kreowania siebie i dzielenia się pasją: materiały wideo i kanał na youtube (chyba najpopularniejszy portal z filmami/filmikami nie erotycznymi).
W tym miejscu trzeba się przemóc, aby mówić o tym co widzicie, o tym co się dzieje itd. Musicie też przemóc się aby... nagrywać. Kolejną sprawą jest... pokazanie siebie, choć nie musicie tego robić, bo przecież ktoś musi stać na kamerką. ;)
Najważniejsza sprawa: filmiki nie mogą być kręcone jakimś tam telefonem, ale powinny być nagrywane kamerką w HD, albo chociaż w dobrej jakości. Obecnie na youtube jest wiele kanałów, więc ludzie nauczyli się... wybrzydzać i narzekać. No i kwestią obróbki waszych filmów programem do tego stworzonym. Do przycinania, wycinania i "klejenia" kawałków filmu wystarczy wam podstawowy program w Windows. Jeśli korzystacie z systemu linux, macie dostęp do kilku dobrych programów do obrabiania filmów... za darmo, bez piracenia.
Inną sprawą jest... przygotowanie się na negatywne głosy, czy nawet stwierdzenia odbierające wam chęć do dalszego kręcenia lub nagrywania. Szczerze, miejsce na to wyje###e :D
Robicie coś co sprawia wam przyjemność, a ktoś wam po prostu zazdrości - to powinno wam pokazać, że trzeba jeszcze lepiej się przykładać i dalej robić to co robicie :)
I tu taka informacja: posiadając konto AdSense i mając dość znośną oglądalność możecie ubiegać się o partnera od youtube - oznacza, to że każdy kto kliknie w waszym filmiku na reklamę, sprawi że wam przybędzie kaski na waszym koncie AdSense do wypłacenia :) Kokosów z tego nie ma, ale złotówka do złotówki i już jest 10 zł. - chcieli byście za to co robicie, co jest waszą pasją dostać choćby np. 50 zł od tak?
Wszystkie zasady i informacje znajdziecie w internecie odnośnie konta AdSense :)
Pasja częścią mojego życia, tylko po co mi puści znajomi na FB?
Bardzo szybko przekonacie się o tym, że robiąc coś, prowadząc bloga, odpowiadając na komentarze, odpisując na maile (jeśli takowe się pojawią), udzielając się w Grupach (FB), czy Społecznościach (google+), czy udzielając się na stronie na google+ czy FB waszego bloga albo kanału (youtube), zaczniecie zauważać, że mało co was już interesuje dodawanie nowych znajomych do waszego prywatnego profilu w sieci społecznościowej. A wszystko przez to, że każda pasja to kilka elementów, elementów które potrzebują zainteresowania się nimi :) Przekonacie się też o tym, że liczba waszych znajomych na FB ma się nijak do liczby jaki generuje jakiś tam filmik, czy wasz blog na miesiąc.
Taki przykład: blog, który np. prowadzicie przez rok generuje wam około 1000 lub więcej wejść miesięcznie (nie publikujecie za często, ale cyklicznie - kiedy macie na to ochotę), do tego powiedzmy 1000 - 2000 lub więcej wejść na wasze filmiki miesięcznie - czy to będzie równoważne z... 200-500 osobami jako znajomymi, które zobaczyły by wasz wpis albo i nie zobaczyły, bo zginął by on w gąszczu innych mniej lub bardziej bzdurnych wpisów?
Dlatego, jeśli masz jakaś pasję, przestań się okłamywać, że Facebook i publikowanie na swoim prywatnym profilu informacji o swojej pasji to twój target, albo dzięki tym notką zostaniesz zauważony/zauważona (naprawdę jesteś taka lub tak naiwny?) To raczej zamykanie się na ludzi i ograniczanie się tylko do publikowania tak jakbyście to robili na dobrą sprał do szuflady.
Bo musisz pamiętać, że pisanie na swoim prywatnym profilu na FB nie sprawi, że przybędzie ci znajomych, czytelników czy ktoś cię znajdzie czy będziesz mógł/mogła na tym o czym piszesz zarobić choćby jakieś tam pieniądze, ale to zawsze coś. FB nie jest od tego, aby promować ciekawe profile, ale aby zarabiać na reklamie jaką widzisz z boku profilu, czy między notkami (np. ta strona może cię zainteresować).
Pamiętajcie, nie robiąc nic w kwestii pasji i jej rozwijania, nie rozwijacie samych siebie. Bo co to za pasja, jeśli, nie potraficie o niej mówić, pisać czy nie potraficie zainteresować nią innych, albo pokazać że to co robicie daje wam nie dość że frajdę to i satysfakcję, a przy okazji macie z tego radość :)
Ps.
Mam nadzieję, że dzięki powyższemu tekstowi ktoś zrozumie, że pisanie na swoim profilu na FB, czy wklejanie tam zdjęć - to żadne rozwijanie swojej pasji, to tak jakbyście robili zdjęcia czy pisali dany tekst i chowali go do szuflady, wyciągając go kiedy jakiś znajomy przyszedł by do was w odwiedziny czy pogadać.
To wyjście do ludzi, gdzie każdy czy to z Peru, Francji, Kanady czy Japonii może wejść na waszego bloga i... zachwycić się. Podobnie z kanałem na youtube, gdzie pokazując coś w obiektywnie kamerki (np. z komentarzem) zaczniecie zauważać, że to się komuś podoba (albo i nie), że pojawiają się komentarze, coraz więcej komentarzy, wiadomości, subskrypcje itd. Przychodzi też czas, kiedy to pojawia się informacja o możliwości zarabianiu na swoich materiałach.
I może to co napisałem powyżej przekona was, że Facebook to jedno wielkie zadupie, gdzie wy sami zapominacie na drugi dzień, co ktoś opublikował na swoim profilu - tak ma większość osób, gdzie informacji jest za dużo, aby wszystko zapamiętać.
Do tego muszę to napisać, że jeszcze nigdzie nikt nie zyskał, czy otrzymał jakieś elementy na wyłączność, tylko dlatego że piszę o czymś na swoim profilu.
Ale już blogerzy... to już co innego.
Ciekawa rozmowa, która może wam pokazać: co może sławny blogger w Polsce i ile taki sławny bloger zarabia :)
Nie spotkałem się z czymś takim jak: że ktoś stał się sławny przez swój profil na portalu społecznościowym.
https://www.youtube.com/watch?v=SVDNpqb0pik&
Ostatnio napisała do mnie dziewczyna (nie podam jej danych, ani gdzie napisała lub przy pomocy czego), po prostu napisała. Kilka zdań i zadałem pytanie: co jest twoim konikiem?
Odpowiedź padła: podróże.
Fajnie - pomyślałem. Lubię słuchać, to czegoś się dowiem ciekawego.
Ale się niestety nie dowiedziałem.
Zainteresowałem się, czy dana osoba prowadzi bloga, wideo(b)logi, może jakiś kanał podróżniczy na youtube.
To dziwne, ale ta dziewczyna odpowiedziała mi, że skupia się tylko na Facebooku.
W tym wszystkim ja napisałem, chyba dość ważne zdanie: dlaczego nie rozwija swojej pasji pod względem bloga, kanały na youtube?
I to nie jest pierwsza osoba, którą spotykam w swoim życiu, a która ma fajną pasję, ale nic z tym nie robi.
Inaczej pisząc: nie rozwija się, nie rozwija swojej pasji (o czym będzie dalej).
Wiecie jak to jest, dam wam taki przykład :)
Weźmiemy osoby które interesują się: zdjęciami, podróżami i motoryzacją.
1. Osoby te udzielają się tylko w obrębie osób z kontaktów na portalu społecznościowym: zazwyczaj takie osoby mają od 500 do więcej znajomych, ale średnio to powiedzmy 600 znajomych.
Ile osób ogląda lub czyta to co dane osoby piszą lub publikują o swoich pasjach?
100?, 200? - myślicie, że to dużo?
Czy ktoś powiela ich wpisy/notki?
Jeśli tak, to może i 500 osób zobaczy dany wpis, ale jeśli nikt tego nie powiela dalej, to pozostajemy przy 200 "znajomych". Wiecie dlaczego 200? Bo z tych 600 osób w kontaktach, 300 ma gdzieś waszą pasję, 100 zagląda na FB raz na miesiąc i wasz wpis gubi się w gąszczu innych wpisów od ich znajomych, więc pozostaje nam 200 (albo i jeszcze mniej) takich, co dany wpis polubią (co jeszcze nic nie znaczy) lub skomentują (co oznacza, że mimo wszystko przyjrzeli się danemu tekstowi czy zdjęciu).
Teraz przechodzimy do kwestii pytania o bloga. Co takie osoby odpowiadają?
-- To nie dla mnie, ja się nie znam, ja nie wiem o co w tym chodzi.
-- Myślałam (lub myślałem), ale ja nie wiem jak się to robi, to na pewno płatne, nie mam na to czasu.
-- Blog, yyyy.... no nie wiem.
Zazwyczaj takie osoby kompletnie nie rozumieją czym jest blog i dlaczego wiele osób publikuje na nim, a nie na swoim profilu. Dlaczego zamiast właśnie pisać na profilu zakłada stronę dla bloga.
A odpowiedź jest prosta: takie osoby jak to opisałem powyżej ich odpowiedzi na kwestię bloga nie są zainteresowane rozwijaniem swojej pasji i... wyjściem do ludzi, bo po co?
Ciekawe, że takie osoby tracą czas i energię aby coś tam wykonać, zrobić czy do czegoś dojść, ale nie robią nic aby się rozwijać w tej kwestii.
2. Osoby te publikują wpis na portalu społecznościowym, przy okazji publikują na blogu.
Wiadome jest, że czytelnicy bloga, jeśli będziecie ich posiadać powiększają pulę osób, które mogą: podzielać waszą pasję, albo zainteresujecie kogoś swoją pasją - oznaczać będą dodatkowe osoby do tych z konta na FB. Warto też wspomnieć, że jeśli piszecie co kilka wpisów np. jakiś poradnik, czy porady, to ktoś może wkleić link do takowego wpisu na jakimś forum czy dać u siebie na profilu w portalu społecznościowym.
Jednak w tym miejscu zadajemy pytanie: jeśli masz już bloga, to może kanał na youtube?
-- No nie wiem, tam trzeba by pokazać twarz. (jakbyś tego nie robił/robiła na portalu społecznościowym)
-- Nie, to nie dla mnie. Ja się kompletnie na tym nie znam. Obrabianie filmu, jakim programem. Nie, nie i nie, bo nie. (brak wiary w siebie i... swój mózg)
-- Ale to mówić trzeba by trzeba było, co? Ale to jak, nagrywam i co, mówię? A kto by tego chciał słuchać, oglądać to? Nie... raczej nie. (co jakiś czas próbujesz opowiadać o swojej pasji komuś z rodziny, albo znajomemu, a mówienie, bez okazywania twarzy - to nie to samo?)
I tu muszę się wam przyznać, że ja kompletnie nie rozumiem osób, które są w czymś dobre: fotografia amatorska, podróże, motoryzacja, reklama, systemy komputerowe inne niż windows, sprzęt fotograficzny, ciekawe miejsca, własne wyroby itd. a które tego nie rozwijają.
Wybaczcie, ale publikowanie wpisów na FB, gdzie macie znajomych, którym zwisa na dobrą sprawę to: czym się interesujecie, bo oni albo się niczym nie interesują, albo mają własne pasje - to słabe jest (i nie jest rozwijaniem swojej pasji).
Wszystko przez to, że zamykacie się w obszarze jednego serwisu, serwisu który nie jest nastawiony na autoreklamę, na promowanie siebie (chodzi o Facebook), ale na zdobywaniu znajomych i tworzeniu nowych nitek połączeń, którymi może przepływać reklama firm, które za daną reklamę płacą.
Wybaczcie, ale Facebook specjalnie proponuje wam przy byle okazji nowe osoby do dodania jako znajomych, nie po to, abyście mieli więcej wejść np. na swojego bloga, ale dla tego bo on na tym zarabia. Im macie więcej znajomych tym więcej osób zobaczy reklamę jaką wy... polubiliście.
Blog, blogiem stoi i blogiem podpiera.
Pierwszym krokiem wyjścia ze swoją pasją do... ludzi, a nie psełdo-znajomych jest założenie bloga za darmo.
Możecie wybrać blogspot.com, albo wordpress.com lub platformę blogowe z portali informacyjnych (czyli: wp.pl, czy onet.pl itp.), ale ich nie polecam - za mało opcji odnośnie zmiany wyglądu czy samych theme blogów i mało opcji odnośnie ustawienia bloga.
Ja polecam wordpress.com, który może prosty na początku nie jest, ale jeśli będzie uważnie czytać opis danej opcji - nie dość że ustawicie go sobie pod siebie, to możecie liczyć na to, że możecie mieć... więcej odwiedzających, niż macie znajomych na swoim kocie na Facebooku - liczy się frekwencja miesięczna, a nie dzienna :)
Trzeba tu wspomnieć, że blogowanie może wejść wam w krew, a wtedy możecie mi wierzyć... taki FB mało was będzie interesował. Chyba, że założycie na nim stronę blogu (blogowi?), tak aby integrować czytelników.
Inną sprawą jest założenie sobie profilu i strony na google+ - może nie jest to tak duży portal społecznościowy jak Facebook, ale skupiają się tutaj osoby bardziej techniczne, z pasjami, takie które nie przejawiają tendencji do pisania o kupie czy jaka była wczorajsza impreza. Oczywiście w przypadku google+ tak jak i w przypadku FB: profil - prywatne informacje, strona - blog (jedyny plus, to to że strona na g+ ma więcej praw niż strona na fejsie np. może dołączać do Społeczności, organizować rozmowy wideo (tak jako strona możecie prowadzić rozmowy z kimś - bez uruchamiania kamerki). Na g+ warto zainteresować się Społecznościami, które może na razie duże nie są, ale pozwolą wam obracać się w gronie osób o podobnych lub takich samych zainteresowaniach. Będąc przy tym aspekcie, warto wspomnieć, że są one chyba bardziej... jakościowe niż ilościowe ;)
I nie musicie się martwić o FB, że go zaniedbacie, ponieważ po przez http://www.friendsplus.me/ możecie połączyć profil czy stronę na google+ z fanpage i profilem na FB - publikując coś w google+ pojawi się to, na waszym profilu na FB :) A informacje komentarzu, czy wiadomości otrzymacie mailem - więc wszystko jest o.k :)
Na koniec dodam, że każdą platformę blogową warto sobie ustawić - aby wiedzieć: na co ona pozwala, a na co nie.
A najlepsze, kiedy zaczniecie przeglądać statystyki swojego bloga pod względem tego: jak ludzie was znajdują i co wpisują w google - co będzie wam pokazywać, po czym ludzie was znajdują. Może też wam uzmysłowić: co naprawić lub poprawić np. w temacie nazewnictwa wpisów czy tworzenia kategorii czy tagów.
I tu pewna uwaga: jeśli blog nie jest o seksie, czy nie zawiera jakieś brutalne czy obsceniczne elementy, możecie założyć sobie konto na adsense (zarabianie na kliknięciach przez osoby wchodzące na waszego bloga), gdzie umieszczając reklamy na blogu - możecie na tym zarobić. Jeśli macie dużo odwiedzających może zdarzyć się tak, że choć prowadzicie bloga o pasji, coś wam tam skapnie (kokosów nie ma, ale to zawsze coś).
Zarabianie działa tylko na blogach blogger (od google), na wordpress.com nie można umieszczać reklam - ale jest on lepiej umieszczany w wynikach w google, kiedy ktoś czegoś szuka. Inne platformy zazwyczaj zabraniają umieszczania na nich reklam z jakiegoś systemu np. od google - warto zainteresować się tym tematem w kwestii, czy dana platforma pozwala na umieszczenie reklam z zewnątrz.
Ale nie samym blogiem człowiek żyje.
Tu przechodzimy do kolejnego aspektu kreowania siebie i dzielenia się pasją: materiały wideo i kanał na youtube (chyba najpopularniejszy portal z filmami/filmikami nie erotycznymi).
W tym miejscu trzeba się przemóc, aby mówić o tym co widzicie, o tym co się dzieje itd. Musicie też przemóc się aby... nagrywać. Kolejną sprawą jest... pokazanie siebie, choć nie musicie tego robić, bo przecież ktoś musi stać na kamerką. ;)
Najważniejsza sprawa: filmiki nie mogą być kręcone jakimś tam telefonem, ale powinny być nagrywane kamerką w HD, albo chociaż w dobrej jakości. Obecnie na youtube jest wiele kanałów, więc ludzie nauczyli się... wybrzydzać i narzekać. No i kwestią obróbki waszych filmów programem do tego stworzonym. Do przycinania, wycinania i "klejenia" kawałków filmu wystarczy wam podstawowy program w Windows. Jeśli korzystacie z systemu linux, macie dostęp do kilku dobrych programów do obrabiania filmów... za darmo, bez piracenia.
Inną sprawą jest... przygotowanie się na negatywne głosy, czy nawet stwierdzenia odbierające wam chęć do dalszego kręcenia lub nagrywania. Szczerze, miejsce na to wyje###e :D
Robicie coś co sprawia wam przyjemność, a ktoś wam po prostu zazdrości - to powinno wam pokazać, że trzeba jeszcze lepiej się przykładać i dalej robić to co robicie :)
I tu taka informacja: posiadając konto AdSense i mając dość znośną oglądalność możecie ubiegać się o partnera od youtube - oznacza, to że każdy kto kliknie w waszym filmiku na reklamę, sprawi że wam przybędzie kaski na waszym koncie AdSense do wypłacenia :) Kokosów z tego nie ma, ale złotówka do złotówki i już jest 10 zł. - chcieli byście za to co robicie, co jest waszą pasją dostać choćby np. 50 zł od tak?
Wszystkie zasady i informacje znajdziecie w internecie odnośnie konta AdSense :)
Pasja częścią mojego życia, tylko po co mi puści znajomi na FB?
Bardzo szybko przekonacie się o tym, że robiąc coś, prowadząc bloga, odpowiadając na komentarze, odpisując na maile (jeśli takowe się pojawią), udzielając się w Grupach (FB), czy Społecznościach (google+), czy udzielając się na stronie na google+ czy FB waszego bloga albo kanału (youtube), zaczniecie zauważać, że mało co was już interesuje dodawanie nowych znajomych do waszego prywatnego profilu w sieci społecznościowej. A wszystko przez to, że każda pasja to kilka elementów, elementów które potrzebują zainteresowania się nimi :) Przekonacie się też o tym, że liczba waszych znajomych na FB ma się nijak do liczby jaki generuje jakiś tam filmik, czy wasz blog na miesiąc.
Taki przykład: blog, który np. prowadzicie przez rok generuje wam około 1000 lub więcej wejść miesięcznie (nie publikujecie za często, ale cyklicznie - kiedy macie na to ochotę), do tego powiedzmy 1000 - 2000 lub więcej wejść na wasze filmiki miesięcznie - czy to będzie równoważne z... 200-500 osobami jako znajomymi, które zobaczyły by wasz wpis albo i nie zobaczyły, bo zginął by on w gąszczu innych mniej lub bardziej bzdurnych wpisów?
Dlatego, jeśli masz jakaś pasję, przestań się okłamywać, że Facebook i publikowanie na swoim prywatnym profilu informacji o swojej pasji to twój target, albo dzięki tym notką zostaniesz zauważony/zauważona (naprawdę jesteś taka lub tak naiwny?) To raczej zamykanie się na ludzi i ograniczanie się tylko do publikowania tak jakbyście to robili na dobrą sprał do szuflady.
Bo musisz pamiętać, że pisanie na swoim prywatnym profilu na FB nie sprawi, że przybędzie ci znajomych, czytelników czy ktoś cię znajdzie czy będziesz mógł/mogła na tym o czym piszesz zarobić choćby jakieś tam pieniądze, ale to zawsze coś. FB nie jest od tego, aby promować ciekawe profile, ale aby zarabiać na reklamie jaką widzisz z boku profilu, czy między notkami (np. ta strona może cię zainteresować).
Pamiętajcie, nie robiąc nic w kwestii pasji i jej rozwijania, nie rozwijacie samych siebie. Bo co to za pasja, jeśli, nie potraficie o niej mówić, pisać czy nie potraficie zainteresować nią innych, albo pokazać że to co robicie daje wam nie dość że frajdę to i satysfakcję, a przy okazji macie z tego radość :)
Ps.
Mam nadzieję, że dzięki powyższemu tekstowi ktoś zrozumie, że pisanie na swoim profilu na FB, czy wklejanie tam zdjęć - to żadne rozwijanie swojej pasji, to tak jakbyście robili zdjęcia czy pisali dany tekst i chowali go do szuflady, wyciągając go kiedy jakiś znajomy przyszedł by do was w odwiedziny czy pogadać.
To wyjście do ludzi, gdzie każdy czy to z Peru, Francji, Kanady czy Japonii może wejść na waszego bloga i... zachwycić się. Podobnie z kanałem na youtube, gdzie pokazując coś w obiektywnie kamerki (np. z komentarzem) zaczniecie zauważać, że to się komuś podoba (albo i nie), że pojawiają się komentarze, coraz więcej komentarzy, wiadomości, subskrypcje itd. Przychodzi też czas, kiedy to pojawia się informacja o możliwości zarabianiu na swoich materiałach.
I może to co napisałem powyżej przekona was, że Facebook to jedno wielkie zadupie, gdzie wy sami zapominacie na drugi dzień, co ktoś opublikował na swoim profilu - tak ma większość osób, gdzie informacji jest za dużo, aby wszystko zapamiętać.
Do tego muszę to napisać, że jeszcze nigdzie nikt nie zyskał, czy otrzymał jakieś elementy na wyłączność, tylko dlatego że piszę o czymś na swoim profilu.
Ale już blogerzy... to już co innego.
Ciekawa rozmowa, która może wam pokazać: co może sławny blogger w Polsce i ile taki sławny bloger zarabia :)
Nie spotkałem się z czymś takim jak: że ktoś stał się sławny przez swój profil na portalu społecznościowym.
https://www.youtube.com/watch?v=SVDNpqb0pik&


Komentarze
Prześlij komentarz